Zadośćuczynienie powinno być w pełni adekwatne do rozmiaru poniesionej krzywdy

Dodano: 10-05-2016
Publikator: Sąd Apelacyjny w Gdańsku Sygnatura: V ACa 73/15

Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 4 września 2015 r. (sygn. akt V ACa 73/15) orzekł, że odszkodowanie z OC powinno być dla każdego pasażera i zasądził 300 tys. zł zadośćuczynienia od ubezpieczyciela mężczyzny poszkodowanego w wypadku drogowym spowodowanym przez małżonkę.

Rozpatrywana sprawa dotyczyła mężczyzny, który podróżował jako pasażer, autem kierowanym przez jego małżonkę. W trakcie podróży doszło do wypadku z winy kobiety. Za ten czyn została skazana na rok pozbawiania wolności w zawieszeniu na 2 lata. Natomiast mężczyzna stał się niepełnosprawny, a przez 3 miesiące po wypadku był całkowicie niezdolny do samodzielnej egzystencji. Stwierdzono u niego 100 proc. uszczerbek na zdrowiu. Mężczyzna jest niezdolny do pracy. Utrzymuje się z renty.  

Po wypadku zakład ubezpieczeń, w którym pojazd miał wykupioną polisę OC wypłacił poszkodowanemu 150 tys. zł zadośćuczynienia. W opinii poszkodowanego kwota ta była nieadekwatna względem doznanego bólu i cierpienia. Mężczyzna wniósł pozew, w którym domagał się wypłaty od towarzystwa kolejnych 150 tys. zł odszkodowania.

Sąd I instancji ustalił, że przed wypadkiem poszkodowany prowadził życie na wysokim poziomie. Mężczyzna pracował fizycznie, prowadził aktywne życie, uprawiał sport. Natomiast po wypadku pogorszeniu uległy jego relacje z najbliższymi, szczególnie z żoną, a także ucierpiał jego ogólny stan psychiczny – stał się nerwowy, zalękniony o przyszłość swoich dzieci. Po wypadku aktywność mężczyzny znacząco zmniejszyła się, jego ruchy stały się ograniczone - może wykonywać jedynie lekkie, najprostsze czynności domowe.     

Zdaniem Sądu poziom życia poszkodowanego nie może być jednym z kryteriów ustalania wysokości zadośćuczynienia. - To, że w orzecznictwie zgodnie przyjmuje się, że suma pieniężna przyznana tytułem zadośćuczynienia ma stanowić przybliżony ekwiwalent poniesionej szkody niemajątkowej, a zatem winna wynagrodzić pozwanemu doznane krzywdy i ułatwić przezwyciężenie ujemnych przeżyć, nie oznacza, że formą złagodzenia doznanych cierpień fizycznych i psychicznych musi być nabywanie dóbr konsumpcyjnych o wartości odpowiadającej poziomowi życia poszkodowanego – napisał Sąd w uzasadnieniu.

Z kolei pogląd o utrzymywaniu zadośćuczynienia w rozsądnych granicach, odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa stracił obecnie znaczenie, ponieważ dochody i poziom życia społeczeństwa jest bardzo zróżnicowany. Nie można zwłaszcza rozumieć go jako odwoływanie się do dochodów najuboższych warstw społeczeństwa – podał Sąd Okręgowy.

Sąd odwołał się do orzecznictwa Sądu Najwyższego, zgodnie z którym podstawowym kryterium decydującym o wysokości zadośćuczynienia jest rozmiar krzywdy w postaci doznanych przez poszkodowanego cierpień fizycznych i psychicznych, które w rozpatrywanej sprawie Sąd uznał za znaczne. Sąd przyznał poszkodowanemu 80 tys. zł zadośćuczynienia, twierdząc, że mężczyzna dalej może pracować, z tym, że przeciwskazane jest wykonywanie ciężkich prac fizycznych.

Poszkodowany wniósł apelację. Sąd II instancji przychylił się do stanowiska powoda. Sąd Apelacyjny stwierdził, że SO zasądził rażąco niską rekompensatę za krzywdę powoda. - Powód przebył bardzo groźny wypadek komunikacyjny brzemienny w daleko idących konsekwencjach zdrowotnych. Martwi się o przyszłość dzieci, o zapewnienie im bytu. Mając to na względzie oraz okoliczności wyeksponowane w uzasadnieniu Sądu I instancji, Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że łączna kwota 300 tys. zł tytułem zadośćuczynienia jest w pełni adekwatna do rozmiaru krzywdy powoda – stwierdził Sąd Apelacyjny, zasądzając dalsze 70 tys. zł.

wstecz