Klientowi wprowadzonemu w błąd ws. polisolokaty należy się także odszkodowanie

Dodano: 06-10-2016
Publikator: Sąd Okręgowy w Łodzi Sygnatura: III Ca 642/16

Sąd Okręgowy w Łodzi w wyroku z dnia 5 sierpnia 2016 r. (sygn. akt III Ca 642/16) orzekł, że klient, który miał zamiar założenia tradycyjnej lokaty bankowej, a następnie został nakłoniony przez pracownika banku do zawarcia umowy ubezpieczenia z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi, może domagać się nie tylko zwrotu wpłaconych pieniędzy. W takiej sytuacji bank powinien zapłacić także odsetki, które klient mógłby zarobić, gdyby ulokował pieniądze na tradycyjnej lokacie.

W rozpoznawanej sprawie klientka banku po dwóch latach trwania umowy ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym postanowiła rozwiązać umowę ze względu na fakt, iż nie była w stanie dłużej ponosić ciężaru zapłaty składki. Wystąpiła zatem do banku o zwrot wpłaconych środków, jednakże ze względu na wysokość opłaty likwidacyjnej i prowizji cały zgromadzony przez nią kapitał został zatrzymany i klientka nie otrzymała żadnej wypłaty. Wobec tego wystąpiła do sądu z powództwem o zapłatę kwoty w wysokości ponad 13,6 tys. zł tytułem nienależnie pobranej opłaty likwidacyjnej i prowizji.

Podczas rozprawy powódka dowodziła, że została wprowadzona w błąd przez pracownika banku. Przyszła do placówki wraz z matką, aby ulokować oszczędności na tradycyjnej lokacie. Pracownik banku przekonał jednak obydwie kobiety, żeby obie zainwestowały w nowy produkt ubezpieczeniowy, dzięki któremu unikną płacenia tzw. podatku Belki tj. podatku od dochodów kapitałowych. Przedstawiał przy tym wykresy, z których wynikało, że to w pełni bezpieczny instrument. Nie wspomniał też ani o prowizji, ani o opłacie likwidacyjnej za wcześniejsze rozwiązanie umowy.

Zarówno rozpoznający sprawę w I instancji Sąd Rejonowy dla Łodzi – Śródmieścia, jak też rozpoznający apelację Sąd Okręgowy w Łodzi dały wiarę zeznaniom obu kobiet. Nie bez znaczenia był także fakt, że klientka złożyła w banku reklamację, w której podniosła, że została wprowadzona w błąd przez jego pracownika. Bank uwzględnił ją i zawarł z klientką porozumienie, na podstawie którego zwrócił jej wszystkie zainwestowane pieniądze. Gdy jednak umowę postanowiła rozwiązać druga z kobiet, odmówił wypłaty zgromadzonych środków.

Zdaniem obu Sądów zeznania kobiet były spójne, układały się w logiczną całość i jednoznacznie potwierdziły stosowanie przez bank nieuczciwej praktyki rynkowej. Umowę będącą przedmiotem sporu zawarto w 2011 r., w związku z czym Sąd musiał przeanalizować ówcześnie obowiązujące przepisy ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, które wymagały stwierdzenia, że praktyki były sprzeczne z dobrymi obyczajami oraz w istotny sposób zniekształcały lub mogły zniekształcać zachowania rynkowe przeciętnego konsumenta. Zdaniem Sądów wszystkie te przesłanki zostały wykazane.

W pisemnym uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy wskazał, że zachowanie pracownika pozwanej spółki polegające na zatajeniu informacji o ryzyku inwestycyjnym związanym z produktem, celowym ukrywaniu charakteru zawieranej umowy poprzez używanie w stosunku do niej pojęcia „lokata”, przedstawieniu wyłącznie jej pozytywnych aspektów uznać należy za rażąco naruszające interes konsumenta oraz dobre obyczaje. Sąd I instancji zasądził na rzecz powódki kwotę 13,6 tys. zł tytułem wpłaconych przez nią środków. Sąd II instancji zasądził dodatkowo odszkodowanie w wysokości ok. 1,6 tys. zł za utracone korzyści, tyle bowiem wyniosłyby odsetki od tradycyjnej lokaty bankowej, którą zamierzała założyć powódka, a czego nie zrobiła z powodu wprowadzenia jej w błąd przez pracownika banku. W ocenie Sądu, gdyby nie nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę, czyli gdyby powódka nie uległa nieuczciwej praktyce rynkowej pozwanego, to założyłaby tradycyjną lokatę i uzyskałaby zysk w postaci odsetek naliczonych od wpłaconych kwot. Nie ulega zatem wątpliwości, co podkreślił Sąd w uzasadnieniu wyroku, że według doświadczenia życiowego w okolicznościach rozpoznawanej sprawy powódka wzbogaciłaby swój majątek o oprocentowanie od założonej lokaty.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

wstecz