Jak uzyskać bezstronność pośredników finansowych?

Dodano: 04-08-2017

Czy pośrednik w zakresie usług finansowych może być obiektywny? Takie pytanie postawiła swoim rozmówcom red. Sylwia Wedziuk z Pulsu Biznesu. Jej zdaniem, bezstronność pośredników podważa fakt, że są oni wynagradzani w systemie prowizyjnym przez instytucje, na rzecz których uzyskują klientów, co może prowadzić nie tylko do stronniczości pośredników ale też powodować konflikty interesów. Z tego powodu coraz częściej doradców traktuje się jako zwykłych sprzedawców, którzy otrzymują wynagrodzenie za podpisanie umowy i uzyskanie klienta.

— Trudno oczekiwać, żeby pośrednik opłacany przez konkretny bank działał wbrew jego interesom, a czasami tak właśnie trzeba. Często jakieś rozwiązanie inwestycyjne nie jest odpowiednie dla klienta i ktoś to musi stwierdzić. Pośrednik z reguły jest sprzedawcą, więc tak powinien być postrzegany. Czy da się zobiektywizować sam proces sprzedaży? Według mnie nie. Jeżeli ktoś jest sędzią, to nie jest adwokatem, zawody prawne zrozumiały to już dawno temu — twierdzi Mariusz Pawlak, współwłaściciel Lorek Pawlak Family Office.

Na rynku ubezpieczeniowym miało miejsce wiele sytuacji, które budziły sporo zastrzeżeń co do roli pełnionej przez pośredników. Do najważniejszych błędów należy zaliczyć wysokie prowizje, stanowiące nawet 100 proc. rocznej składki w przypadku produktów ubezpieczenia na życie z UFK. Były one przyczynkiem do stosowania przez pośredników missellingu i innych nadużyć.

— Efektem była niesamowita presja na sprzedaż tego typu produktów, bez względu na potrzeby klienta i rzeczywiste korzyści dla niego z takiej polisy. W ostatnim czasie dostrzegliśmy też, że wysokie prowizje, przekraczające 70 proc. składki, pobierają sprzedawcy ubezpieczeń sprzętu elektronicznego. Dlatego w trakcie prac nad ustawą o dystrybucji ubezpieczeń postulowaliśmy jawność prowizji pobieranej przy sprzedaży polis inwestycyjnych. Proponowaliśmy też ustalenie limitu wysokości prowizji, powyżej którego konieczne byłoby informowanie klienta o tym, jaki procent składki trafi do pośrednika. Chodzi o to, żeby klient podejmował świadomą decyzję, że kupuje produkt, w którym np. 70 proc. tego, co zapłaci, dostanie pośrednik — mówi Aleksandra Wiktorow. Jak wskazali przedstawiciele branży, tego typu przypadki można wyeliminować stosownymi regulacjami prawnymi lub zmianą sposobu wynagradzania.

W toku prac nad projektem ustawy o kredycie hipotecznym został podniesiony pomysł zakazu wynagradzania pośredników hipotecznych przez instytucje. Spotkał się on z dużym sprzeciwem ze strony branży, która przewidywała wręcz możliwy zanik tego obszaru. Wskazywali, że klienci nie będą chętni do korzystania z usług pośredników, jeśli będą musieli ponieść koszt ich usług. Z drugiej strony klienci w większości są świadomi, że bezpłatne usługi pośredników finansowych są obarczone stronniczością i na taki układ się zgadzają.

Brak obiektywizmu ze strony pośredników finansowych jest podnoszony przez ustawodawców. Należy w tym zwrócić uwagę na niedawno przyjęty przez rząd projekt ustawy o dystrybucji ubezpieczeń, który stawia sobie za cel ulepszenie procesów sprzedaży ubezpieczeń.

— Intencją regulacji jest wyeliminowanie patologii i missellingu, ponieważ zdarzają się oczywiście przypadki, kiedy w pogoni za zyskiem pośrednicy sprzedają to, co im się najbardziej opłaca. W takich przypadkach ustawa pomoże — tłumaczył Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych.

Z kolei inni wskazywali, że nawet przekazanie wszystkich niezbędnych informacji może okazać się nieskuteczne, jeśli klient nie będzie ich rozumiał. — Generalnie kwestii pośrednictwa finansowego nie da się zmienić poprzez zapisy ustawowe. Można oczywiście tego próbować w celu ochrony klienta detalicznego, szczególnie odnośnie do podawania samego faktu wynagradzania przez dostawcę produktu oraz rzetelnej i zrozumiałej informacji o jego przeznaczeniu, wszystkich kosztach i rodzajów ryzyka. Tu zawsze będzie jednak bariera zrozumienia, bo czy potencjalny inwestor, nawet profesor biologii, zrozumie język finansów, a więc pojęcia takie jak benchmark, odchylenie standardowe, beta i tym podobne? Jeżeli nie jest profesjonalistą, będzie ciężko, a nic nie przemieni produktu finansowego w tak prosty wehikuł jak choćby samochód, do korzystania z którego nie trzeba być mechanikiem — stwierdził w rozmowie z PB Mariusz Pawlak.

wstecz