Analiza polskiego rynku Insurtech na tle rynków zachodnich. Na polskim rynku nie ma insurtechów, w które warto inwestować

Dodano: 24-11-2017
Kategorie :

II Insurtech Digital Congress rozpoczął się od dyskusji przedstawicieli branży, która miała na celu porównanie funkcjonowania i rozwoju polskiego i zagranicznego rynku insurtech. W panelu udział wzięli: mec. Piotr Czublun jako moderator, Dorota Zimnoch, Ekspert rynku fintech i insurtech, Sylwester Janik, Senior Partner w MCI oraz Michał Gomowski, prezes zarządu Benefia Ubezpieczenia.

Eksperci wspólnie wymienili kilka obszarów, w których technologie są szczególnie oczekiwane. Są to: likwidacja szkód, sprzedaż oraz ocena ryzyka. Dorota Zimnoch wskazała na ciekawy przykład wykorzystania AI do likwidacji szkód komunikacyjnych na podstawie przysłanych zdjęć przez ubezpieczonego. Robot jak i człowiek zgodnie stwierdzili, po analizie zdjęć, że poszkodowanemu należy się odszkodowanie, przy czym AI dokonała dodatkowo analizy innych danych m.in. z monitoringu miejskiego, z których wynikło, że roszczenie jest fraudem.

Zimnoch podała, że między insurtechami a tradycyjnymi ubezpieczycielami zmienia się relacja. Nie jest to już strach ale chęć współpracy, przy czym ona częściej wychodzi od korporacji niż start-upów. Z drugiej strony paneliści stwierdzili, że polski rynek insurtechów jest mały i mało atrakcyjny.

CEO Benefii, porównując polski i zagraniczny rynek, zwrócił uwagę, że zagranicą najwięcej inwestycji trafia do start-upów wykorzystujących dane dot. stylu życia, które mają wpływ składkę ubezpieczenia zdrowotnego. W Polsce ten rynek jest bardzo mały i w początkowym stadium. Stąd inwestycje w insurtechy na krajowym rynku są znikome w porównaniu do zagranicznych. Ponadto, zdaniem Gomowskiego, różnica wynika też ze specyfiki dystrybucji ubezpieczeń, która w głównej mierze jest prowadzona przez zakłady ubezpieczeń, a nie zewnętrzne podmioty. Nawet cyfryzację przeprowadzają zakłady ubezpieczeń, a nie start-upy.

Zdaniem Zimnoch, na insurtechy należy patrzeć szerzej – jako produkty, które mają usprawniać codzienne życie, a dopiero potem zastanawiać się, jak w to włożyć ubezpieczenia. Jako przykład podała aplikację do inwentaryzacji kosztownych przedmiotów. Użytkownicy robią zdjęcia np. swoich telefonów, komputerów do przechowywania. Dane te zaczęli wykorzystywać ubezpieczyciele oferując im zakup polis. Opinię tę potwierdził mec. Piotr Czublun, który zwrócił uwagę, że należy kompleksowo patrzeć na potrzeby klientów, a nie skupiać się na jednym aspekcie funkcjonowania ubezpieczeń.

Z kolei Sylwester Janik podkreślił, że na sukces start-upów ma wpływ geografia i aktualna sytuacja społeczno-ekonomiczna w danych kraju. Jako przykład podał Stany Zjednoczone, w których rozwinęły się insurtechy do analizy danych o stanie zdrowie, co było związane z programem Obamacare. Tę zależność widać też przy porównywaniu jak aplikacje przyjmują się w różnych rejonach – Lemonade odnosi sukcesy w USA, podczas gdy w Europie jest znikome zainteresowanie.

Janik wskazał, że polski rynek nadąża nad Zachodnią Europą, a różnica nie jest duża. Przez co krajowy rynek przygląda się implementacji nowych technologii i sprawdza jak się przyjmują na zagranicznych rynkach i co należy ewentulanie poprawić. Dobrym rozwiązaniem jest telematyka, gdy okazało się, że we Włoszech służy do wykrywania fraudów, a w UK do karania kierowców. Natomiast polskie spółki poprzez analizę danych o stylu jazdy kierowców zachęcają do ich bezpiecznej, bezwypadkowej jazdy.

Eksperci pytani o to w jakie rozwiązania zainwestowaliby wymienili analizę danych, tworzenie produktów, analizę ryzyka, fraudy, blockchain, AI, sprzedaż produktów i optymalizację procesów, czyli redukcję zbędnych kosztów.

- W wielu segmentach adopcja jest trudna. Nie zawsze klienci czekają tylko na technologie. Jest wiele przykładów, gdy okazuje się, że wiele innowacyjnych rozwiązań nie zadziało. Ludzie są wygodni i chcą sobie usprawnić życie, by było łatwiejsze. Czasem trzeba sprawdzić, czy rynek jest już gotowy na nowe rozwiązanie – stwierdził Janik.

wstecz