mfind.pl: cztery scenariusze walki ze wzrostem cen OC

Dodano: 03-01-2017
Publikator: Porównywarka ubezpieczeń mfind.pl

Eksperci porównywarki ubezpieczeń OC/AC mfind.pl przyjrzeli się najbardziej prawdopodobnym scenariuszom ograniczenia dalszych podwyżek cen OC. Zespół mfind.pl ocenił, które z nich są realne i jakie skutki mogłyby przynieść planowane działania.

Jedną z najnowszym propozycji jest wycena OC na podstawie liczby mandatów i punktów karnych. To brytyjskie rozwiązanie na obniżenie cen OC dla kierowców bezszkodowych i prowadzących auto zgodnie z przepisami. Zdaniem ekspertów mfind.pl, tego sposobu na wyliczanie stawek ubezpieczenia OC nie można w tym momencie przenieść na polski rynek.

„Tego typu rozwiązanie byłoby miarodajne i sprawiedliwe jedynie, gdyby zmienić system wystawiania polis na kierowcę, tak jak to jest obecnie w Wielkiej Brytanii. Częściowe przenoszenie rozwiązań spowoduje większy chaos w systemie i mnóstwo niesprawiedliwych decyzji” – podają eksperci porównywarki. Nie można byłoby więc uniknąć sytuacji, w której pojazd zostałby zarejestrowany na starszą osobę z rodziny, mimo, iż poruszałby się nim 20-latek ze sporą ilością mandatów.

Kolejną propozycją jest czasowe wyrejestrowanie pojazdu. W tej sprawie implementację złożył Poseł Liroy-Marzec. Składki za OC nie musiałyby opłacać osoby, które wyjechały za granicę, natomiast auto pozostawiły w kraju. Również pojazdy, które pozostają przez określony czas wyłączone z ruchu drogowego ze względu na np. remont, mogłyby pozostać bez wykupionej składki OC (czytaj więcej: Poseł Liroy-Marzec złożył interpelację ws. czasowego wyrejestrowania pojazdu).

- To nie jest złe rozwiązanie, ale musi być odpowiednio obwarowane, w przeciwnym wypadku może spowodować wiele nadużyć - komentuje Łukasz Leus z kalkulatora OC i AC mfind. - Jeśli wyrejestrowanie pojazdu nie będzie się wiązało z obowiązkiem zdania na ten czas dokumentów rejestracyjnych i tablic, wówczas może dojść do takich sytuacji, gdzie mniej odpowiedzialni kierowcy zaczną jeździć bez ubezpieczenia OC, licząc na to, że uda im się uniknąć kontroli i nic się nie stanie - tłumaczy Leus. Eksperci uważają również, iż problemem w tej sytuacji może być pozostawianie nieużywanych samochodów na parkingach publicznych. „Jak szybko wypełnią się one opuszczonymi autami?” – pytają eksperci.

Trzecią propozycją przeanalizowaną przez zespół porównywarki mfnd.pl jest monitorowanie stylu jazdy. „To rozwiązanie rzeczywiście mogłoby niektórym kierowcom obniżyć ceny OC. Ubezpieczyciele mieliby wgląd do zapisów monitoringu jazdy, dzięki temu np. szansę na zbicie ceny OC zyskaliby młodzi kierowcy jeżdżący bezpiecznie. Teraz ponoszą koszty za nieodpowiedzialnych równolatków, a przecież nie wszyscy dwudziestolatkowie jeżdżą brawurowo” – komentują tę propozycję eksperci mfind.pl

O tym rozwiązaniu doskonale wiedzą już kierowcy z Wielkiej Brytanii, gdzie tego typu urządzenia z powodzeniem funkcjonują od kilku lat. Miejscowi ubezpieczyciele obniżają koszty OC nawet o 1/3. W Polsce, m.in. Link4 zapowiedział, że już w tym roku powiąże wysokość składki ze stylem jazdy kierowców, dzięki czemu możliwe będzie obniżenie składek za ubezpieczenie komunikacyjne bezpiecznym kierowcom.

Ostatnim pomysłem na zaprzestanie wzrostu cen ubezpieczeń jest wprowadzenie maksymalnych cen OC. Jednak zdaniem ekspertów, ustalenie sztywnej stawki jako maksymalnej ceny za ubezpieczenie OC nie rozwiązałoby problemu na dłuższą metę. Zapowiadają, iż w skrajnej sytuacji mogłoby doprowadzić to do monopolu na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych. - Wyobraźmy sobie, że w danym roku ubezpieczyciel A w gronie swoich klientów ma aż 70% szkodowych kierowców, co wiąże się z dużymi kosztami, ponieważ musi wypłacić należne odszkodowania. Natomiast ubezpieczyciel B posiada w swoim portfelu jedynie 20% szkodowych klientów. Tym sposobem, jedynie ze względu na czynnik losowy ubezpieczyciel B kończy rok z zyskiem, a ubezpieczyciel A może wręcz stanąć na skraju upadłości, ponieważ nie był w stanie dopasować cen do faktycznego ryzyka - wyjaśnia Edyta Skórka z porównywarki OC/AC mfind.pl. Takie rozwiązanie to również ukłon w stronę najbardziej szkodowych kierowców, którzy generują największe koszty ubezpieczycieli. Ta grupa przestałaby odczuwać strach przed spowodowaniem kolejnej stłuczki, mając świadomość, że nie zapłacą za ubezpieczenie więcej niż maksymalną kwotę.

wstecz