SO: uchylenie się od odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez zwierzę wymaga zachowania staranności w nadzorze

Dodano: 06-11-2017
Publikator: Sąd Okręgowy w Elblągu Sygnatura: I Ca 112/17

Sąd Okręgowy w Elblągu w wyroku z dnia 10 maja 2017 r. (sygn. akt I Ca 112/17) orzekł, że dowód braku winy dla wzruszenia domniemania z art. 431 ust. 1 Kodeksu cywilnego wymaga wykazania dochowania należytej staranności w nadzorze nad zwierzęciem, a więc dopełnienia obowiązków, jakie zależnie od sytuacji spoczywały na chowającym lub posługującym się zwierzęciem.

W rozpoznawanej sprawie z powództwem przeciwko zakładowi ubezpieczeń wystąpił poszkodowany rolnik, który pomagał w pracach w gospodarstwie rolnym ubezpieczonemu sąsiadowi. Powód domagał się zapłaty 55 tys. zł odszkodowania za poniesione szkody.

Właściciel ubezpieczonego gospodarstwa przeprowadzał byka do obory. Zwierzę stawiało upór. Powód, obserwując to zdarzenia, spontanicznie udzielił pomocy sąsiadowi. Nagle zwierzę zerwało się i zaatakowało powoda, dokonując u niego liczne obrażenia ciała. Towarzystwo ubezpieczeń odmówiło wypłaty odszkodowania, wskazując, że powód w momencie zdarzenia był w stanie nietrzeźwości oraz uczestniczył w zdarzeniu z własnej inicjatywy.

Rozpoznający sprawę Sąd Rejonowy w Ostródzie uznał zarzuty pozwanego za nietrafione. Zdaniem Sądu, właściciel gospodarstwa rolnego ponosi odpowiedzialność za skutki wypadku zgodnie z art. 431 Kodeksu cywilnego. Jak wskazał Sąd, pozwany powinien był wykazać, że ubezpieczony rolnik sprawował staranny nadzór nad bykiem, a przedsięwzięcie przeprowadzenia byka do obory było realizowane z zachowaniem wszelkich należytych reguł ostrożności, czemu, w opinii Sądu I instancji, nie sprostał pozwany. Jak wykazał SR, z zeznań właściciela gosp. rolnego wynika, że wina świadka jest ewidentna. Polega ona na niedbalstwie i zastosowaniu nieodpowiednich przyrządów do skrępowania zwierzęcia. Ubezpieczony przyjął także pomoc powoda bez żadnych wątpliwości co do jego stanu. W konsekwencji, Sąd nie zgodził się z argumentem strony pozwanej, że winę za zdarzenie ponosi jedynie powód.

Apelację wniósł pozwany. Wskazywał w niej przede wszystkim na zarzut wystąpienia szkody po spożyciu alkoholu przez powoda, co w opinii towarzystwa ubezpieczeń miało znaczący wpływ na podjęcie przez niego niebezpiecznej decyzji przeprowadzenia byka oraz osłabienie jego koordynacji ruchowej i spowolnienia jego reakcji na zdarzenia.

Sąd II instancji orzekł, że wbrew stanowisku apelacji w rozpoznawanej sprawie winę za szkodę ponosi ubezpieczony rolnik. SO wskazał, że w art. 431 ust. 1 Kodeksu cywilnego udziela się poszkodowanemu bardzo silnej ochrony, która przewiduje możliwość uchylenia się od odpowiedzialności wyłącznie w przypadkach, gdy chowający lub posługujący się zwierzęciem wykaże, że ani on, ani osoba, za którą on odpowiada, nie ponoszą winy”. Oznacza to, że dowód braku winy dla wzruszenia domniemania z tego przepisu wymaga wykazania dochowania należytej staranności w nadzorze nad zwierzęciem, a więc dopełnienia wszystkich obowiązków, jakie spoczywają na chowającym lub posługującym się zwierzęciem.

Sąd Okręgowy powtórzył uchybienia w akcji, których dopuścił się właściciel byka, przesądzające o jego winie w nadzorze nad zwierzęciem. Zdaniem SO, ubezpieczony rolnik nie kierował w sposób prawidłowy akcją schwytania byka i zaprowadzenia go do obory, a w szczególności nie przygotował odpowiedniego sprzętu i grupy ludzi do tej akcji. Z drugiej strony, SO orzekł, że zachowanie powoda nie uzasadniało przypisania mu sprawstwa szkody, gdyż stopień winy właściciela zwierzęcia był większy niż stopień przyczynienie się powodowa. Jednakże zachowanie powoda uzasadniało ustalenie przyczynia się do powstania szkody na poziomie 40%, co spowodowało obniżenia zasądzonego w I instancji odszkodowania do wysokości 33 tys. zł. 

Pliki do pobrania

wstecz