Zaniepokojenie na rynku mieszkaniowym

Dodano: 05-12-2017

Mniejsze zainteresowanie gruntami, podwyżka cen mieszkań i oczekiwanie na zmiany w prawie — to zagadnienia na których koncentrował się rynek nieruchomości w październiku 2017 r.

Problem z gruntami

Coraz droższe ceny gruntów to obecnie główny problem deweloperów — wynika z badania zrealizowanego przez Cenatorium na zlecenie Pulsu Biznesu i Bankier.pl.

Problem z gruntami to też jeden z najważniejszych czynników, który może zahamować podaż mieszkań, twierdzą eksperci od nieruchomości.— Zainteresowanie zakupem gruntów spada. Przyczyną są drastyczne zwyżki cen realizacji przez generalnych wykonawców. Ze względu na to, że grunt stanowi jedynie do 20 proc. wartości inwestycji, a realizacja co najmniej 50 proc., deweloperzy przesuwają decyzje o nowych zakupach do czasu uspokojenia się cen wykonawstwa. Oznacza to kilkumiesięczną zwłokę w rozpoczynaniu nowych inwestycji, co będzie miało istotny wpływ na podaż w pierwszej połowie 2018 r. Będzie to także powodować podniesienie cen o około 5 proc. najdalej w połowie roku i o kilka kolejnych procent do końca 2018 r. — uważa Michał Kubicki, prezes Unimax Development, w rozmowie z Pulsem Biznesu.

O niepokojącej sytuacji wypowiada się również Daniel Puchalski, dyrektora z firmy JLL — Rynek ten mocno się przegrzewa. Gruntów ubywa, a ich ceny, a także koszty wykonawstwa wzrosły. Do tego gorączkowe zakupy mieszkań na wynajem i inwestycje mogą spowodować zapaść na rynku mieszkaniowym pod koniec 2018 r. — wyjaśnia w rozmowie z Pulsem Biznesu.

Od 1 stycznia obowiązywać będzie minimalna powierzchnia mieszkania

W branży nieruchomości dużo mówi się też o zmianach w prawie, które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2018 r.. Mowa o wejściu w życie nowelizacji rozporządzenia w sprawie warunków technicznych budynków. Eksperci z niepokojem patrzą przede wszystkim na przepis, wprowadzający minimalną powierzchnię mieszkania, która ma wynieść 25 mkw.

Zapis ten budzi kontrowersje ponieważ wydaje się nieadekwatny do potrzeb współczesnego klienta — Milenialsi mają inne potrzeby, które chcą zaspokajać w pierwszym rzędzie, stawiając rozrywkę, podróże, spotkania ze znajomymi i związki formalne przed potrzebą posiadania miejsca do mieszkania. Wydaje się, że te trendy mają wymuszać zmianę zachowań społecznych, co nie może się udać. Dziś salon z miejscem na zabudowę kuchenną oraz łazienka byłyby najbardziej pożądanym produktem — wyjaśnia prezes Unimax Development.

Z drugiej strony nowelizacja postrzegana jest jako swego rodzaju ucywilizowanie rynku budowlanego oraz ograniczenie działań związanych z budową tzw. minimieszkań czyli lokali o powierzchni 15-18-metrów. — Z punktu widzenia inwestora albo dewelopera jest to oczywiście ograniczenie. Uchroni to jednak kupujących przed inwestowaniem w takie mikrolokale, które ostatnio stały się modne. Relatywnie niska cena zachęcała do zakupu takich nieruchomości. Doraźnie, może i jest to dobrą inwestycją — jako lokal pod wynajem, ale z perspektywy czasu, gdy moda się zmieni, właściciele zostaną z tymi „boksami mieszkalnymi” i kłopotami z ich dalszą sprzedażą czy zagospodarowaniem — tłumaczy w rozmowie z Pulsem Biznesu Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Jakie są prognozy?

Tymczasem październik 2017 był kolejnym miesiącem, w którym odnotowano wzrost stawek za metr mieszkania. Z opracowanego przez Cenatorium Indeksu urban.one wynika, że ceny transakcyjne mieszkań wyniosły w tym miesiącu 96,05 pkt., a więc o 0,07 pkt. więcej niż miesiąc wcześniej. Natomiast znacznie zmalał prognozowany przez specjalistów wzrost sprzedaży – z ponad 30 proc. w ubiegłym miesiącu do 5 proc. w bieżącym. Znaczna grupa ankietowanych (74 proc.) w najbliższych miesiącach nie prognozuje znaczących zmian na krajowym rynku nieruchomości., a 21 proc. ekspertów jest zdania,, że w kolejnych sześciu miesiącach rynek nieco wyhamuje.

wstecz