Rynek ubezpieczeń crime będzie rósł

Dodano: 04-07-2019

Ubezpieczenie crime zabezpiecza firmę zarówno od wyłudzeń, kradzieży i innych przestępstw ze strony pracowników, jak i przed stratami wynikającymi z ich niefrasobliwości czy niewiedzy. W Polsce znajdują się w ofercie tylko jednego zakładu ubezpieczeń, jednak zdaniem Piotra Golewskiego, brokera z działu FINPRO (ubezpieczenia finansowe i profesjonalne) w Marsh Polska, popyt na te produkty wzrośnie wraz ze świadomością istnienia tego produktu wśród menadżerów i kadry zarządzającej.  

Ubezpieczenie crime chroni przedsiębiorstwa przed szeroko rozumianymi przestępstwami związanymi z działalnością pracowników i osób pracujących wewnątrz organizacji, np. w przypadku wyłudzenia środków finansowych przez pracowników, którzy są zatrudnieni w dziale księgowości czy uczestniczą przy wykonywaniu transferów. Obejmuje również przestępstwa związane z cyberprzestępczością, np. na skutek ataków phishingowych, czyli rozsyłania do pracowników firmy linków lub załączników instalujących złośliwe oprogramowanie na ich komputerach.

– Ubezpieczenie crime do tej pory traktowane było jako dodatkowy element ochrony do takich polis jak ubezpieczenie mienia czy OC działalności, które dla większości firm są oczywiste. Warto jednak podkreślić, że utrata środków finansowych na skutek podszywania się pod kontrahentów firmy jest dla większości przedsiębiorstw znacznie bardziej prawdopodobna niż np. ryzyko pożaru – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Golewski z Marsh Polska. 

– W ostatnich latach obserwowany jest wzrost szkodowości z polis crime, również w Polsce. W ciągu ostatniego półrocza wystąpiły dwie bardzo duże szkody w tym obszarze. W pierwszym przypadku ofiarą padła firma z branży zbrojeniowej, w drugim – przedsiębiorstwo przemysłu lotniczego. Scenariusz był bardzo podobny, przestępcom udało się nakłonić te firmy do przelania pieniędzy za dostawy towarów na fałszywe konta. Łączna wartość strat poniesionych przez te firmy wyniosła kilka milionów złotych – dodaje.

Jak potwierdzają liczne badania, przedsiębiorcy wśród największych zagrożeń wskazują ataki malware oraz właśnie czynnik ludzki. Ochrona ubezpieczeniowa od ryzyka sprzeniewierzenia leży też w interesie dyrektorów i menadżerów, ponieważ praktyka pokazuje, że konsekwencje za wystąpienia takiego incydentu są wyciągane wobec nich. Tymczasem tego typu ryzyka nie wchodzą w zakres coraz popularniejszych w Polsce cyberubezpieczeń.

– Niektórzy ubezpieczyciele pracują nad przygotowaniem nowego produktu, który będzie łączył w sobie elementy polis cyber oraz crime. Część ubezpieczycieli stoi jednak na stanowisku, że tych produktów nie należy łączyć ze względu na duże różnice w sposobie oceny ryzyka czy jego skali. Spodziewamy się, że rynek polis crime będzie się nadal rozwijał, wraz z rosnącą świadomością klientów – mówi Piotr Golewski.

wstecz