Raport RF: ubezpieczenia z UFK wzbogacają dostępne formy oszczędzania i tym samym zachęcają do jego podejmowania

Autor: Paula Wiensak

Dodano: 10-10-2019
Publikator: Rzecznik Finansowy

We wrześniu 2019 r. Doradczy Komitet Naukowy działający przy Rzeczniku Finansowym przedstawił raport dot. nadużyć na rynku finansowym. W raporcie poruszono takie kwestie jak misselling i produkty ubezpieczeniowo-inwestycyjne.

W I części raportu dokonano analiz nieprawidłowości na rynku finansowym, prezentując przejawy i wymiary różnych zjawisk, w tym ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym.

Analiza produktów UFK objęła przede wszystkim zasady ich funkcjonowania i sposoby inwestowania. W raporcie zwrócono uwagę na okoliczności sprzyjające wysokiej sprzedaży tych produktów - renomę i zaufanie Polaków do sektora bankowego oraz wysokie stopy zwrotu UFK. Z kolei jako bariery do rozwoju rynku ubezpieczeń inwestycyjnych wymieniono dwa elementy: wysokie koszty akwizycji i inne koszty wstępne, przewyższające wysokość rocznej składki, a także cel oszczędnościowy stawiany ponad celem ograniczania lub eliminacji ryzyka.  

W raporcie szczegółowo przedstawiono metody zabezpieczania przed ryzykiem inwestycyjnym głównie przez stosowany przez banki hedging walutowy i rynkowy. Zdaniem twórców raportu, operacje dokonywane przez oferentów na rynku finansowym „same w sobie nie są niczym złym”. Stawiają im jednak warunek w postaci uświadomienia klienta o możliwym ryzyku przy wzroście kursu.       

„Świadomość tego była i jest ograniczona, a operujący opisaną operacją hedgingową bynajmniej nie starali się jej zwiększyć. Do niedawna – choć czasami wciąż to się jeszcze zdarza – informacje o faktycznym profilu wypłaty były cząstkowe. Na przykład ograniczano się tylko do przedstawienia dochodów i straty na opcjach, nie mówiąc już w o prezentacji zupełnie innych konstrukcji będących przedmiotem transakcji”, wskazano w opracowaniu Komitetu.

W raporcie zawarto, że niski poziom wiedzy Polaków o funkcjonowaniu rynku i instrumentów finansowych był często wykorzystywany przez oferentów tych produktów. „Musiał on wtedy zdać się na zapewnienie, że prezentowane są mu bardzo korzystne dla niego rozwiązania. Często natomiast okazywało się, że oferty te skrywały ryzyko, na które przeciętny inwestor – znający rzeczywisty charakter oferty – nigdy by się nie zdecydował.”

„W tej sytuacji oferujący dany instrument finansowy powinien klientowi wyjaśnić, w jakich warunkach może on zyskać, a w jakich stracić. To oczywiste działanie bynajmniej nie było zjawiskiem powszechnym. Przez długie lata oferujący bardziej wyrafinowane instrumenty finansowe zdawali się postępować zgoła odwrotnie. Przedstawione oferty sprawiały wrażenie, jakby oferenci stali się zdezorientować klienta i skłonić go, by zrezygnował z dociekania, jaki jest jego rzeczywisty interes w danej inwestycji. Musiał zdać się on na opinię pośrednika, ograniczającą się zresztą zwykle do wypowiedzi: Będzie pan zadowolony…”, czytamy w opracowaniu RF.

W wyniku tych praktyk ukształtowała się w opinii publicznej negatywna opinia na temat ubezpieczeń z UFK. „Choć przesłankami krytycznych ocen były faktycznie występujące zdarzenia, zbyt daleko idące wnioski w tym zakresie są nieuprawnione. Idea łączenia ubezpieczeń życiowych z inwestycjami na rynku finansowym ma swoje uzasadnienie. Za ich pomocą można racjonalnie gromadzić środki finansowe na długi okres oraz unikać stresów związanych z załamaniami rynku (hedging). Tego rodzaju oferty wzbogacają dostępne formy oszczędzania i tym samym zachęcają do jego podejmowania”, podkreślili autorzy raportu.

Wskazano, że ta sytuacja ulega zmianie m. in. wskutek stosowania przepisu art. 20 dyrektywy IDD, zgodnie z którym „dystrybutor ubezpieczeń określa na podstawie informacji otrzymanych od klienta wymagania i potrzeby tego klienta oraz podaje klientowi w zrozumiałej formie obiektywne informacje na temat produktu ubezpieczeniowego, aby umożliwić temu klientowi podjęcie świadomej decyzji”, a także rozporządzenia PRIIP, określającego za niedopuszczalne przedstawianie klientowi instrumentu odmiennego od faktycznie proponowanego.

„Można to interpretować jako zakaz takich prezentacji, które wprowadzają w błąd klienta, np. sprawiając wrażenie, że skutkiem danej transakcji mogą być ograniczone straty i nieograniczone zyski”, napisano w raporcie.

„Do 2017 r. nie istniały niezbędne regulacje dotyczące prezentacji ryzyka. W związku z tym oferujący lokaty inwestycyjne ograniczali się do prostych prezentacji, określających co najwyżej wartość parametrów, przy których należy się liczyć ze stratą. Prawdopodobieństwo ich wystąpienia było pomijane. Wiedza klienta o ryzyku inwestycji była więc całkowicie niewystarczająca”, dodano.

Autorzy raportu jako propozycję przezwyciężenia problemu nierzetelnego wykazania ryzyka przedstawili stworzenie 7-punktowej skali poziomu ryzyka. Wskazali, że informacja o możliwej stracie zaprezentowana w taki sposób byłaby zrozumiała dla wszystkich klientów, jednak nie wskazywałaby dokładnie, jaka może być wartość tej straty.

wstecz