Janusza Momencika dziwne wypadki #3

Autor: beinsured

Dodano: 11-07-2019

Anzelm Hyc był mężem poważnym i statecznym. Jedyną słabość, jaką miał, poza zamiłowaniem do zbyt szybkiej jazdy, były kobiety. Żonę Jadwigę na swój sposób kochał (na Dzień Kobiet w domu Hyców zawsze pojawiał się goździk, a w rocznicę ślubu – róże, w liczbie odpowiadającej liczbie wspólnie przeżytych lat, jednak nie więcej niż 9 – Anzelm uznał, że charakter ich związku nie uzasadnia większej rozrzutności). Przez lata skutecznie opierał się też wdziękom innych kobiet, zwłaszcza, że nie należał do tego typu homo sexualis, który płeć przeciwna uznawałaby za godny szczególnej uwagi. Wszystko do czasu. Pani Krystyna z księgowości, z sobie tylko znanych powodów, z chwilowego uszczęśliwiania „poważnych i statecznych” mężów uczyniła dość specyficzne hobby. Wielu padło ofiarą tej przewrotnej modliszki. Na nieszczęście Anzelma, potrzeba rozliczenia nierozliczonych faktur dopadła go w chwili, w której Krystyna właśnie wypatrywała kolejnej ofiary. Anzelm był bez szans. Nie wdając się w szczegóły tej chwilowej, ale niezwykle burzliwej i zdecydowanie zbyt bliskiej znajomości, dość dodać, że świętej pamięci pan Hyc nie należał niestety do asów konspiracji. A to spowodowało, że Jadwiga już wkrótce przekonała się, jak kruchą i ulotną rzeczą może być mężowskie uczucie.

Przeczytaj cały artykuł
wstecz