II Raport Rzecznika Finansowego – troska o klienta czy skrajna nieodpowiedzialność?

Autor: Piotr Czublun

Dodano: 03-04-2016

W dniu 31.03.2016 r. Rzecznik Finansowy przedstawił II Raport nt. ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (dalej: Raport). Obejmuje on analizę ubezpieczeń z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (dalej: UFK), w szczególności pod kątem respektowania praw konsumenckich i uczciwych praktyk w dystrybucji tych produktów. Raport ma też na celu podsumowanie dotychczasowych działań podejmowanych przez regulatorów wobec wad tzw. „polisolokat” oraz pomocy udzielanej przez Rzecznika konsumentom skarżącym się na warunki ubezpieczeń na życie z UFK.

Jak czytamy we wstępnie do II Raportu, I Raport Rzecznika Ubezpieczonych z dnia 7 grudnia 2012 r. dotyczący UFK uwidocznił szereg problemów związanych z umowami ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi, z którymi borykali się klienci zakładów ubezpieczeń, a także liczbę skarg i interwencji podjętych wobec ubezpieczycieli dopuszczających się nieprawidłowości. W pierwszym Raporcie Rzecznik Ubezpieczonych dokonał m.in. wnikliwej analizy prawnej umów UFK w kontekście zgodności takiej konstrukcji z prawem ubezpieczeniowym oraz wskazał negatywne konsekwencje ubezpieczenia w formie grupowej, która jest dużo mniej korzystna dla konsumenta niż forma ubezpieczenia indywidualnego. W I Raporcie Rzecznik również opisał naganne praktyki stosowane przez banki, doradców oraz ubezpieczycieli, przeprowadził analizę ekonomiczną UFK pod względem opłacalności i efektywności tego rodzaju inwestycji. Rzecznik Ubezpieczonych już wtedy wskazywał, że tzw. zła sprzedaż tych produktów stanowi tylko wierzchołek góry lodowej, zaś dla zrozumienia istoty problemu o wiele większe znaczenie ma treść samej umowy ubezpieczenia inwestycyjnego, w szczególności stosowanie w tych umowach postanowień niedozwolonych.

W Raporcie przytacza się ponadto działania podejmowane w ostatnim czasie w związku z ubezpieczeniami UFK m.in. przez Prezesa UOKiK (liczne kary finansowe związane z oferowaniem UFK, czy ostanie decyzje zobowiązujące), SOKiK, KNF.

Zdaniem Rzecznika nie można pominąć istotnej roli, jaką odegrały banki, jak i wypracowanej przez nie praktyki missellingu. Banki w tym procederze były niejako akceleratorem procesu poszukiwania klientów. Stosowano tutaj wymyślne metody: od traktowania umowy ubezpieczenia na życie z UFK jako zabezpieczenia kredytu hipotecznego, kredytowania składki po nakręcanie spirali długu.

Jak twierdzi Rzecznik, umowa ubezpieczenia w formie inwestycyjnej została odarta z atrybutów gwarancji i bezpieczeństwa przynależnych umowie ubezpieczenia. Produkt inwestycyjny opakowany w umowę ubezpieczenia w istocie ma z bezpieczeństwem niewiele wspólnego, o ile element ubezpieczeniowy wiążący się z ochroną ubezpieczeniową jest marginalny, a tak niestety było i jest w przypadku znacznej części umów. Zdaniem twórców Raportu, umowa ubezpieczenia nie może być produktem wysokiego ryzyka, w którym ukryte jest niebezpieczeństwo straty ekonomicznej i ryzyko prawne dla obu stron umowy. Takie podejście dalekie jest od idei społeczno-gospodarczej roli kompensacyjnej ubezpieczeń. Umowa ubezpieczenia nie może być kojarzona z brakiem bezpieczeństwa, wręcz przeciwnie, ma je symbolizować, gdyż w przeciwnym wypadku będzie zaprzeczeniem ubezpieczenia.

Raport, jak pisze Rzecznik, jest też po części głosem oskarżenia rynku ubezpieczeniowego, reprezentowanego przez ubezpieczycieli życiowych, o sprzeniewierzenie się idei umowy ubezpieczenia, rozumianej jako instrument prawno-ekonomiczny, niosący przede wszystkim stabilizację, ukojenie, rekompensatę skutków zdarzeń losowych, a także mogący stanowić wsparcie finansowe na starość. Raport uwidacznia także brak szybkiej i adekwatnej reakcji organów państwa, które pomimo istnienia powołanych do tego instytucji nie potrafiło zareagować na czas i uchronić obywateli przed nieuczciwymi praktykami rynku finansowego.

W opinii Rzecznika niewątpliwie głównej przyczyny patologii w ubezpieczeniach inwestycyjnych upatrywać należy w sposobie i wysokości wynagrodzenia pośredników. Z analiz i obserwacji Rzecznika Ubezpieczonych, kontynuowanych przez Rzecznika Finansowego, wynika, że umowy te były szyte na miarę potrzeb sieci dystrybucji ubezpieczeń i oczekiwań finansowych jej przedstawicieli, w mniejszym zaś stopniu były odpowiedzią na popyt konsumencki.

Raport to bardzo obszerny dokument, z całą pewnością opracowywany przez wiele miesięcy. Z tego też względu precyzyjne odniesienia się do wyników analiz, tez i wniosków stawianych przez Rzecznika wymaga sporo pracy, którą z całą pewnością w beinsured wykonamy. Jednak już teraz warto zwrócić uwagę na kilka faktów, które zdają się wskazywać na to, jak bardzo nieodpowiedzialne są działania Rzecznika.

Nie ulega wątpliwości, że rolą Rzecznika Finansowego jest podejmowanie działań w zakresie ochrony klientów rynku finansowego, których interesy reprezentuje (wynika to wprost z ustawy regulującej zadania Rzecznika). Jednakże warto zadać pytanie, czy publikacja takiego właśnie raportu mieści się w zakresie działań mających na celu ochronę klientów podmiotów rynku finansowego?

Oceniając produkty UFK, Rzecznik nie powinien przecież tracić z oczu szerszej perspektywy. Nikt odpowiedzialny nie może negować niezwykle ważnej roli, jaką w społeczeństwie pełnią zarówno banki, jak i firmy ubezpieczeniowe. Współczesna gospodarka nie mogłaby przecież istnieć bez systemu finansowego, którego banki i zakłady ubezpieczeń są kluczowym elementem. Publikowanie materiału, który bazując jedynie na bardzo fragmentarycznym obrazie rzeczywistości, ma na celu faktyczne zniechęcenie Polaków do kupowania ubezpieczeń i jest działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym. Raport Rzecznika wpisuje się w bardzo demagogiczną i niemającą potwierdzenia w twardych faktach tezę, że ubezpieczyciele, a w części również banki, to złodzieje i oszuści. Bo jak inaczej odczytywać zdanie mówiące o tym, że banki (w domyśle wszystkie, bo Rzecznik Finansowy nawet nie był łaskawy napisać, że jedynie część banków) „wypracowały praktyki missellingu. Banki w tym procederze były niejako akceleratorem procesu poszukiwania klientów. Stosowano tutaj wymyślne metody, od traktowania umowy ubezpieczenia na życie z UFK jako zabezpieczenia kredytu hipotecznego, kredytowania składki po nakręcanie spirali długu.” Wszystkie te sformułowania mają niewiele wspólnego z rzetelną oceną działań banków, a tego należy oczekiwać do organu państwa piastującego tak niezwykle ważną funkcję. Na miejscu wielu banków rozważyłbym wystąpienie z powództwem o ochronę dóbr osobistych, bo bez wątpienia z tego rodzaju naruszeniem mamy w tym wypadku do czynienia.

Nikt nie zamierza też negować faktów trafnie wskazanych w raporcie, pokazujących na naganne praktyki, jakie spotyka się na rynku usług finansowych. Jednakże nigdzie w Raporcie nie ma wiarygodnych dowodów na potwierdzenie tego, że cały sektor bankowo-finansowy dotknięty jest patologiami wykazanymi w Raporcie. Co więcej, w zdecydowanej większości spraw i decyzji, na które powołuje się Rzecznik, mamy do czynienie z rozstrzygnięciami, które nie są jeszcze prawomocne, w efekcie organ administracji nie ma najmniejszych nawet uprawnień do tego, aby powoływać na tego typu okoliczności w dokumencie, który będzie miał bez wątpienia istotny wpływ na przyszły kształt rynku.

Również słowa o „sprzeniewierzeniu się idei umowy ubezpieczenia” należy, delikatnie mówiąc, uznać za nadużycie. Zarówno polskie jak i europejskie prawo daje zakładom ubezpieczeń możliwość oferowania umów ubezpieczenia z UFK właśnie w takiej postaci, jak dostępna na polskim rynku i o ile za całkowicie zrozumiałe i celowe należałoby uznać wszelkie działania Rzecznika zmierzające do ulepszenia tego typu ubezpieczeń, o tyle bezkrytyczne negowanie możliwości oferowania produktów dopuszczonych przez prawo to bez wątpienia znaczne wykroczenie poza kompetencje Rzecznika.

Wbrew tezie stawianej przez Rzecznika w wielu miejscach w Raporcie ubezpieczenia z UFK to dla wielu Polaków szansa na uzupełnienie przyszłych emerytur. W tym kontekście, Raport Rzecznika z całą pewnością nie zachęci Polaków do zadbania o przyszłe emerytury. Twórcy Raportu chętnie powołują się na przykłady Wielkiej Brytanii i Niemiec, gdzie podobno nie występują problemy takie jak w Polsce. Trudno odnieść się do takiej tezy bez pogłębionych badań, jednakże to, na co można już teraz zwrócić uwagę to rażąca dysproporcja w wysokości emerytur w Polsce i we wskazanych krajach. Wedle danych Eurostatu za roku 2013, średnia wysokość emerytury w Niemczech wynosiła 2635 Euro, w Wielkiej Brytanii – 3235 Euro, a Polsce około 600 Euro. Co powie Rzecznik Finansowy Polakom, którzy na emeryturę będą przechodzili za 10, 15 lat i nie zadbali o dodatkowe zabezpieczenie finansowe skutecznie zniechęceni działaniami Rzecznika? Czy to jest właśnie działanie zmierzające do ochrony klientów podmiotów rynku finansowego? A może zdaniem Rzecznika Polacy powinni korzystać z usług podmiotów takich jak AmberGold, działających praktycznie poza systemem, nie objętych nadzorem finansowym. Może alternatywą powinien być Program Systematycznego Gromadzenia Złota, polegający na rozłożonym w czasie, systematycznym inwestowaniu w fizyczne złoto (oferta jednej ze spółek notowanych na NewConnect, nie objętej nadzorem KNF)?

Rynek finansowy, w tym zakłady ubezpieczeń, z całą pewnością ma wiele do zrobienia w obszarze relacji z klientami, budowania odpowiedniej oferty produktowej, czy zarządzania umowami. Z całą pewnością należy piętnować i eliminować z rynku tych, którzy w sposób nieuczciwy, kierowani pazernością i dbałością jedynie o własne interesy, narażają innych na straty finansowe. Jednakże ogłaszanie tego typu raportów to z całą pewnością droga donikąd.

W Raporcie Rzecznik powołuje się też na słowa indyjskiego ministra finansów Palaniappana Chidambarama w kwestii nieuczciwej sprzedaży ubezpieczeń inwestycyjnych, wygłoszonych w New Delhi, dnia 11 lutego 2013: Jeśli chcecie sprzedawać ubezpieczenie w Indiach, musicie do sprzedaży przeznaczyć proste produkty oraz poinstruować agentów o konieczności wykluczenia nadużyć przy ich sprzedaży”. Czy jednak to właśnie z Indii powinniśmy czerpać inspiracje do rozwoju naszego kraju?

Na koniec niezwykle ważna okoliczność, której Rzecznik w Raporcie zdaje się nie zauważać. Otóż od dnia wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, Rzecznik Finansowy (a wcześniej Rzecznik Ubezpieczonych), jest jedynym organem uprawnionym z mocy prawa do otrzymywania bez dodatkowego wezwania wszystkich warunków ubezpieczeń wprowadzanych przez zakłady ubezpieczeń. Umowy z UFK oferowane są już od końca lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Skoro, zdaniem Rzecznika, są to produkty „nielegalne” i z założenia „nieuczciwe”, to gdzie był Rzecznik, kiedy produkty tego typu pojawiały się na rynku? W mojej ocenie już tylko ta okoliczność wskazuje, że sposób, jaki przyjął Rzecznik Finansowy, aby „uzdrawiać” rynek, jest, delikatnie mówiąc, niewłaściwy.

wstecz